RSS
piątek, 28 lipca 2017

O książce "Byliśmy łgarzami" słyszałam na długo zanim w końcu po nią sięgnęłam. Na różnych stronach poświęconym książkom widziałam opinie znajomych, którzy tę książkę czytali i byli nią absolutnie zachwyceliarsni.
Musiałam nieco ulec tym wrażeniom, bo zakupiłam książkę E. Lockhart aż w dwóch egzemplarzach! Papierowym i jako ebook na mojego Kindla! Musiało minąć około dwóch lat żebym w końcu zaczęła czytać to co swoje na (wirtualnej) półce odleżało. A czekać było warto...

"Byliśmy łgarzami" to opowiedziana z perspektywy nastoledniej Cady historia jej rodziny, a zwłaszcza pewnego zdarzenia, które doprowadziło, że dziewczyna jest w bardzo złym stanie, zarówno fizycznym, jak i psychicznym. W wieku piętnastu lat była ofiarą pewnego wypadku, w wyniku którego cierpi na okropne migreny i stany depresyjne. W dodatku, jej ukochani przyjaciele-kuzyni nie odpowiadają na podejmowane przez nią próby kontaktu.
Cady nie pamięta swojego wypadku, ani wydarzeń je poprzedzających. Latem roku swoich siedemnastych urodzin postanawia dowiedzieć się prawdy, za wszelką cenę.
A prawda jest czasem zbyt trudna do zniesienia.

"Byliśmy łgarzami" to adresowana do młodych czytelników powieść o przyjaźni, pierwszej miłości, problemach rodzinnych, a przede wszystkim o radzeniu sobie ze stratą i o tym, że niektóre błędy popełnione w młodości bolą przez całe życie.

Ta książka to moje pierwsze spotkanie z E. Lockhart i na pewno nie ostatnie. Książka, napisana lekkim i zrozumiałym językiem, porywa czytelnika od pierwszej strony. I nie puszcza aż do końca.
I chociaż już w połowie domyśliłam się prawdy, potrzeba jak najszybszego doczytania do końca była tak silna, że nie mogłam iść spać przed skończeniem jej lektury. Poza tym, nieważne że udało mi się domyślić zakończenia, i tak płakałam, ba! łkałam, gdy wszystko wyszło na jaw.
Z całego serca polecam.

Byliśmy łgarzami / we were liars
e. lockhart
Kindle
po angielsku

wtorek, 25 lipca 2017

Zanim zabiorę się za bloga, kilka słów.
Jestem z Polski, mieszkam w Anglii.
Lubię lisy.
Staram się(!) czytać jak najwięcej. Po angielsku, po polsku. Powoli zaczynam uczyć się hiszpańskiego.
Staram się regularnie chodzić do teatru (w Londynie, bo tutaj mieszkam).
Bo do kina już chodzę często.
Netflix jest mym bliskim przyjacielem.
W internecie istnieję na Biblionetce i LubimyCzytać. I tam też będę starała się czasami udostępniać moje opinie o książkach (bo nie nazywam moich wypocin recenzjami).
Większość mojej radosnej twórczości nie będzie posiadać polskich znaków - nie mam specjalnie zapału aby zmieniać klawiaturę na moim angielskim sprzęcie na polską. (Punkt dla Ciebie jeśli właśnie skumałaś/eś, że muszę teraz być w PL).
Nie, nie jestem singielką.

Teraz zajmę się "dopieszczeniem" tego bloga, a potem może coś skrobnę. Może.

18:03, raposinha
Link Dodaj komentarz »